Wróciłam właśnie z Brukseli. Pogoda tam zmienia się nieustannie. A ja się szkoliłam, jadłam czekoladę i oglądałam świat na około. Był piękny i deszczowy.
 
Nic nie budzi tak dobrze jak śpiew ptaków. Czasem się zastanawiam, czy to budzik, czy te prawdziwe, za oknem. Są bardzo podobne. Polecam świergoczące budziki, wstawanie robi się dużo przyjemniejsze.
 
Obudziły mnie słowa, że w codziennym życiu nie chodzi o motywację, a samodyscyplinę. Czyli to nie jest tak, że muszę poczuć olbrzymi przypływ energii, by coś zrobić, że to musi być niezwykłe wydarzenie, fanfary i oklaski. Nie. To jest zwykła, szara codzienna samodyscyplina. Wydaje mi się, że łatwiej powiedzieć ‘brakuje mi motywacji’ niż ‘brakuje mi samodyscypliny’. Bo to pierwsze to jakby dar boży, a drugie- to już nasza cecha i musimy wziąć za nią odpowiedzialność.  Więc już nie brakuje mi motywacji, bo ona pomaga, ale nie jest konieczna. Od teraz pracuje nad swoją samodyscypliną. I to dopiero jest trudne!
 
Możliwość wyświetlania na/w oknach czuć w powietrzu. Cieszy mnie, że to polska firma prezentuje takie rozwiązanie.  Nie mogę się doczekać, jak będzie wyglądało na żywo.  Żyjemy w fascynujących czasach!
 
Ania z Zielonego Wzgórza (Ania, nie Anna) jest przeuroczym serialem. Pokochałam niezwykle atmosferę i rzetelność. Już podczas pierwszego odcinka się popłakałam.  Niezwykle porusza emocje.
 
Spędziłam cudowny weekend we Lwowie. Przepiękne miasto- bardzo stare i interesujące. Mam wrażenie, że mocno niezauważane.  A warto!
 
Próbowanie nowych rzeczy to moja pasja. Ja muszę mieć różnorodność, inaczej jestem apatyczna. Tym razem nowa fizyczna rzecz- aqua cycling w Warszawskim Radissonie. Dziwne, oryginalne i fajne. Nie stanie się raczej moim głównym zajęciem sportowym, ale od czasu do czasu- super. I jeszcze centrum jest świetne, nie trzeba przynosić ręczników, więc strój i klapki zmieszczą się do biurowej torebki. Na relaks po dniu w biurze, idealny. Lubię szum wody.
 
Słuchanie audiobooków w drodze do pracy jest dla mnie idealnym uzupełnieniem dnia. Słuchałam ostatnio audiobooków wymagajacych- takich, które motywowały, zachęcały do pracy, dawały kopa. Teraz potrzebuje odpoczynku. Wrócę do Słowika
Skończyłam ‘I jak tu nie biegac’ Beaty Sadowskiej, które obudziły trochę we mnie chęć by powrócić do biegania. Za to audiobook ‘Bez litości‘ Erika Larssena dla mnie jest nudną  papką wszystkiego. Fakt, ja na temat motywacji, efektywności i pracy nad sobą przeczytałam już mnóstwo rzeczy. Ale mam wrażenie, że Erik Larssen do książki wrzucił wszystko, co się da, dał odbiorcy taki miks. A gdy masz problem, to taki miks przytłacza. Książki nie skończyłam, więc moja opinia bazuje na pokaźnym fragmencie, ja nie polecam.
 
Niedawno widziałam Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie. Film BARDZO polecam. Jest niesamowicie zabawny, ale też okropnie smutny. Nie wierzę, że ludzie tacy są.  A są.  
 
Moje podejście do minimalizmu dość mocno się zmieniało.  Teraz to jest wygoda.  Minimalizm dla mnie nie polega na posiadaniu 87 rzeczy i wyrzucaniu książek.  To raczej skupienie się na tym co ważne i wyrzucenie tego, co nie. To posiadanie tych ubrań, które do mnie pasują, by nie tracić czasu na grzebienie rano w szafie. To wybieranie działań, na których mi zależy, a nie zgadzanie się na wszytsko. Więcej czasu na uśmiechy, przeżycia i spokój. Widziałam dokument ‘The Minimalism‘- dobry dla początkujących w temacie. Bloga i podcast znam, ale nie przypadły mi do gustu.
 
Jeśli nie wiesz jeszcze, że kocham Wrocław  (nie tylko dlatego, że jest moim rodzinnym miastem) to musisz być tego świadomym. Bo o Wrocławiu lubię mówić.  Podczas ostatniej wizyty odwiedziłam Hydropolis, które jest przepiękne! Bardzo polecam zobaczyć zdjęcia.  A jeśli mi wierzycie to koniecznie musicie się tam udać  (z dziećmi!).
 
W Sztokholmie odkryłam najlepsza indyjską knajpę na świecie. Być może czar niedługo pryśnie, ale koniecznie ją sprawdźcie jeśli pojawicie się w Sztokholmie. Zapach powala na kolana!
 
Skoro jesteśmy przy kuchni to koniecznie muszę się podzielić przepisem z Kwestii Smaku na carbonarę ze szparagami.  Ostatnio przygotował mi ją mój mężczyzna i była fenomenalna!
 
Leo zaproponował sposób sprzątania (i nie tylko)- clean as you go. Dążę do tego, by sprzątać na bieżąco i unikać entropii  (bałagan robi się sam, ale ile pracy potem trzeba włożyć by przywrócić stan pierwotny!). Zastanowię się, co oprócz szmatki przy umywalce zadziała. Bo u mnie bałagan zdecydowanie robi się sam 😉
 
Bardzo chce przemoc się i zacząć mówić o blogu wyraźnie i głośno. Powoli zaczynam dzielić się nim ze znajomymi. Nie jest to łatwe. To taki challenge na przyszły miesiąc.
 
I wracam do starej zasady ‘create before consume’. Taka jest prawda, że gdy chcemy tworzyć, musimy się inspirować.  Ale po dużej dawce inspiracji, ciężko nam się myśli i tworzy nowe treści.  Dlatego pisanie zanim skorzystam z publikacji innych, działa na mnie bardzo dobrze. Trudno jest nie sięgnąć od razu po telefon, nie włączyć podcastu czy Facebooka. Ćwiczę się w tym.
 
Słyszeliście o budowaniu domów z butelek? W Guardianie niedawno było głośno o stworzeniu takiego. Ale domy z plastikowych butelek powstawały już wcześniej, są nawet instrukcje w necie, jak to zrobić. I szczerze mówiąc jest to super pomysł. Dziennie milion plastikowych butelek jest kupowanych, z czego tylko 7 podlega recyklingowi. To bardzo mało, więc użycie butelki (wypełnionej piaskiem) jako budulca wygląda na sensowny pomysł. Oprócz walorów środowiskowych (mniej CO2 niż podczas produkcji cegieł, zużycie śmieci), to jeszcze butelki są trwalsze niż cegły (rozkładają się ok 300 lat). Myślę, że w Polsce ciężko by było dostać pozwolenie na wybudowanie takiego domu, ale jeśli będę miała większą działkę to chętnie spróbuję- domek letni, dla dzieci, czy schowek. To byłby pomysł!
 
Do menu z pomysłami na weekend trafiły Żuławy Wiślane i Liw z Zalewem w Węgowie oraz mój ukochany post o Warszawie latem

Post Tags
Share Post
Inline
Inline