Pomysł na weekend: Wrocław!!!

Mam przyjaciółkę z Pragi, z którą spotykam się raz na jakiś czas w ciekawym miejscu. Wybierając kolejne miejsce nie mogliśmy się zdecydować- największym kryterium był wygodny, w podobnym dla nas obu czasie dojazd / lot.
Ona proponowała kilka razy Wrocław.  ‘No ale co ja będę oglądać we Wrocławiu? Przecież znam go jak własną kieszeń’- myślałam. Aż w końcu stwierdziłam, że przecież mogę pobyć turystyką w swoim rodzinnym mieście:) Polecam każdemu, ale to tak zawsze. A dzisiaj polecam szczególnie Wrocław 🙂

Poniżej znajdziecie plan na nasz weekend. Było świetnie! Na blogu znajdziecie opis mnóstwa innych ciekawych miejsc we Wrocławiu (i będę je dodawać sukcesywnie), więc plan warto modyfikować według swoich preferencji.  A najlepiej to przyjechać do Wrocławia kilka razy 🙂

 

Czas:

Spotkałyśmy się w piątek późnym wieczorem, pożegnałyśmy wczesnym popołudniem w sobotę. Kamila jechała do i z Pragi samochodem, a śnieg w górach padał żwawo. Czyli plan poniżej jest weekendowy.

Nocleg:

Zatrzymałyśmy się w IDEALNYM miejscu- St Dorothy’s Hostel. Hostel, ale bardzo przyjemny, ładny, z małą kuchnią, żelazkiem i deską do prasowania i wszystkim czego możesz potrzebować. W samym centrum. Bardzo polecam. Niestety trzeba wcześnie rezerwować. I pokoje są niewielkie. Ale jeśli jedziecie oglądać Wrocław to nie ma to znaczenia. 

Zniżka 50zł na nocleg na bookingu klik

 

Plan na cały weekend:

 

Piątek: zameldowanie w hostelu ”St. Dorothys hostel – apartments” i wieczorne piwo w Spiżu. 

Spiż to bardzo stary browar, gdzie spróbujecie świetnego piwa. Chleb ze smalcem jaki podają, jest najlepszy jakikolwiek jadłam.  Jest piątek wieczór, więc krucho z miejscami, ale warto polować, w części pubowej często zostaje się tylko na kilka piw. 
W części restauracyjnej byłam bardzo dawno temu, wtedy mi smakowało.  Ale do Spiża przychodzi się na piwo 🙂 Kamila spróbowała jeszcze barszcza- był perfekcyjny.

 

Sobota: śniadanie w Giselle, spacer po Nadodrzu, najlepsze lody w Polish Lody, Hala Targowa, Ostrów Tumski, Most Grunwaldzki, bulwary, zupa tajska Le Chef, najlepsza kolacja na świecie w Taszce

Śniadaniowni we Wrocławiu jest mnóstwo, ciężko jest wybrać. Skusiliśmy się na śniadanie w Giselle i było pysznie. Z hostelu spokojnym spacerkiem udałyśmy się na ulicę Szewską, by pożreć śniadanie. Zamówiłyśmy duże i smakowite zestawy- dały nam dużo siły i energii na zwiedzanie. Jajka posypane płatkami migdałowymi są pomysłem do wykorzystania. Na awokado i boczku-pycha. To samo z francuskim śniadaniem- świeży koszyczek pieczywa- ach i och!

Pierwszym punktem zwiedzania było Nadodrze. To dzielnica Wrocławia, która powoli ożywa. Wcześniej zaniedbana, teraz jest w centrum uwagi- taki troszkę hipsterski klimat, ale bez przesady.  Dużo nowych, uroczych miejsc. Korzystamy z bezpłatnego audioprzewodnika ‘Audiospacer po Nadodrzu’. Niestety przewodnik nie okazuje się tak ciekawy jak się spodziewałam.  Ale jest przyjemnie – wszystko zależy od oczekiwań. 

W stronę rynku wracamy przez plac Bema i jemy najlepsze na świecie lody w Polish Lody, mimo, że zimno potwornie. Jest to jedna z niewielu rzeczy, która towarzyszy mi przy każdej wizycie we Wrocławiu. 

Przechodzimy przez Halę Targową, gdzie możemy kupić wszystko. Decydujemy się na ciepłą kawę  (trzeba się trochę ogrzać po tych lodach) oraz chałwę. Hala Targową jest perełką powstałą na początku XX wieku i ciekawym miejscem na mapie Wrocławia. Warto tu wpaść choćby po to by poczuć klimat.

Kierujemy się na Ostrów Tumski. To jest piękna okolica! I must see. Najstarsza cześć Wrocławia  (kiedyś będąca wyspa) z piękną katedrą, wieloma kościołami i bliskością ogrodu botanicznego.  Jest ślicznie o każdej porze dnia, ale szczególnie w nocy, gdy katedra jest ładnie oświetlona. I nie zapomnijcie o latarniach. Są gazowe, może uda Wam się spotkać latarnika!

Dalej idziemy do mostu Grunwaldzkiego– wiecie, że architekt,który go zbudował popełnił samobójstwo, bo myślał, że most się zawali? (Na potrzeby tego tekstu sprawdziłam ta historie i.. okazało się, że jest nieprawdziwa!). Ale nieważne, most wygląda majestatycznie, a już wieczorem, oświetlony, prześliczne!

Spacerujemy bulwarami, mijając Muzeum Narodowe (to ono wzbudzało zachwyt na zdjęciu w kolorowych liściach).

Przechodzimy przez rynek, wpadamy na grzane wino i rozgrzewającą tajską zupę do Le Chef. Jest to bardzo przyjemna knajpka, z miłym wystrojem. Zupa nie jest lotów najwyższych, ale całkiem wysokich.

Odpoczywamy w hostelu, by ruszyć na jedzeniowy podbój. To była zima, więc oprócz odpoczynku potrzebowałyśmy również ciepła 🙂

Jedzeniowy podbój odbył się w Taszce i jest to jedna z lepszych restauracji ever. Portugalska kuchnia z twistem, mocne aromaty, świetna kompozycja. Zamówiłyśmy menu degustacyjne, a potem jeszcze karkówkę,  i deser i oczywiście dużo wina, które smakowało nam niezwykle i przypomniało o wyprawie na Morawy. To był bardzo udany wieczór.  Jeśli takie lubicie to wpadajcie tu koniecznie.

 

Niedziela: Taras widokowy w Sky Tower, brunch w Di Cafe Deli

Poranek był spokojny. Ale też nie planowałyśmy za dużo aktywności na ten dzień. 

Taras widokowy Sky Tower, bo jeśli lubić być na wysokości to koniecznie. Jeśli chcesz zobaczyć z góry Wrocław to też:) ja bardzo chciałam. Widać rynek!

I śniadanie! W tym samym budynku- bo rozruch jeszcze w trwa, Cafe di deli, czyli najlepsze śniadania Wrocławia  (oprócz tych u mojej mamy- serio, serio, dam Wam cynka jak otworzy knajpę). Na naszym stole pojawia się śniadanie marokańskie z jajkiem oraz norweskie, szejk z lichi, kawa. I ciasto. Mimo, że już jesteśmy najedzone. Ciasta są ciekawe. Brownie i tarta. Pycha!

 

My kończymy nasze weekendowe spotkanie w tym miejscu. Patrzymy jeszcze na gigantyczną kolejkę do Starej Pączkarni i Kamila udaje się w drogę.  W górach ma sypać dziś śnieg.

 

Jeśli Wam mało to zerknięcie tutaj. Jest mnóstwo miejsc, które we Wrocławiu kocham, na przykład Hydropolis.

Post Tags
Share Post
  • Zawsze bardzo lubię czytać posty innych nt. Wrocławia, ponieważ w nim mieszkam. Pokazuje to zupełnie inną perspektywę, a czasem dowiaduję się o ciekawych restauracjach. Do Taszki będę musiała zajrzeć 🙂

    • Ja lubię czytać posty na temat Wrocławia, bo za nim tęsknię 🙂 Jest coś we Wrocławiu, co bardzo polecasz, z tych mniej standardowych miejsc? Do jedzenia i nie tylko? Bo u Ciebie na blogu rządzą raczej inne miasta 😉

      • To prawda, u mnie inne miasta, ale mam w planach rozpocząć wkrótce wrocławski cykl. W końcu tu mam najwięcej możliwości 🙂
        Co do jedzenia, to m.in. Pepik bar, Bernard, Pierogarnia Stary Młyn, PasiBus, Kurna Chata, Pod Latarniami, Piec na Szewskiej, klimatyczna Bułka z Masłem.
        Co do miejsc, to np. Hotel Monopol i jego taras widokowy (na górze jest bar), Muzeum Współczesne (też taras widokowy, gdzie można usiąść i napić się kawy, w środku jeszcze nie byłam), Ogród Botaniczny (raczej wiosną), Muzeum Przyrodnicze, Muzeum Militariów, Mostek Pokutnic. Rejony ulic Ptasiej i Kurkowej, gdzie nagrywają filmy (“Most Szpiegów” udawał u nas Berlin).

        • Jestem z Wrocławia (tam sie urodzilam i mieszkalam do studiów włącznie), więc część znam bardzo dobrze (na Mostku Pokutnic byłam nawet ostatnio z mamą), ale na przykład na tarasie w Monopolu nigdy. I knajp też wymienionych nie znam, oprócz piecu na szewskiej i bułki z masłem. Baaardzo dziekuje za rekomendacje 🙂 i czekam na Twoje posty! a, byłaś w Shrimp House? ja ich kocham! polecam bardzo

          • To zmienia postać rzeczy 😀 Rozumiem że się przeprowadziłaś? W Shrimp House nie byłam, bo też nie jestem fanką sushi czy owoców morza, ale jeśli lubisz te klimaty, to w Szajnochy 11 było smacznie 🙂

          • Ok, Szajnochy nie znam 🙂
            tak, przeprowadziłam się już kilka lat temu do Warszawy, ale juz nie mogę usiedzieć i chciałabym gdzieś dalej 😀

          • To następnym razem jak odwiedze stolicę, będę wiedziała gdzie pytać o miejsce na obiad 🙂

          • Nie będziesz musiała pytać. Posty w natarciu!

          • Zatem czekam 🙂

  • Ja lubię czytać posty na temat Wrocławia, bo za nim tęsknię 🙂 Jest coś we Wrocławiu, co bardzo polecasz, z tych mniej standardowych miejsc? Bo u Ciebie na blogu rządzą raczej inne miasta 😉

Inline
Inline