Reginabar: włoskie Chiny z ładnym żyrandolem

 

Kolejne arcyciekawe odkrycie na warszawskiej mapie knajp. Połączenie Chin i Włoch. Brzmi dziwnie? Oj tak! Smakuje ciekawie? Arcyciekawie. Surrealistycznie odrobinę. Intrygująco. Drażniąco. Mega dobrze.

 

Jak na Manhattanie Little Italy łączy się z Chinatown. 

Tym razem na naszym stole pojawiła się lemoniada, koktajl Pornstar Bellini (nazwa jest mocna, nieprawdaż?). Koktajl jest świeży, orzeźwiający. Moje smaki!

Za to jedzenie- to jest fajne pomieszanie z poplątaniem. Kusi i każe próbować więcej. Kurczak generała Tso (kelnerka namawia i mówi, że jest ulubieńcem publiczności- wierzę, może być),  Pak Choy, pizza z pikantną kiełbasą Nduja i  cukinią (dziwność!).

To nie jest przeżycie kulinarnie, łączenie smaków i momentów. To jest agresywne uczenie dziwnych połączeń. I to działa. Ja kupuję. I wracam! 

Reginabar, Koszykowa 1, Warszawa

 

Share Post
  • Ostatnio w Paryzu widzialam restauracje japonsko-peruwianska, wiec czemu by nie sprobowac chinsko-wloskiej 🙂

    • japońsko- peruwiańska ?! brzmi arcyciekawie. w peruwiańskiem restauracji jeszcze nie byłam, ale japońskie kocham mocno, a w międzyczasie przeczesuję Twojego bloga. bo wybieram się do… PARYŻA 😀 wreszcie! bo dotychczas byłam w Paryżu kilka razy po kilka godzin. A sama rozumiesz, to nie może wystarczyć! tylko za dużo napisałaś, bo nie wiem co wybrać. chciałabym wszystko…

      • No jasne, to jest zawsze problem z Paryzem 🙂 Zaczynasz od kilku miejsc i masz ochote zostac caly miesiac….

Inline
Inline